|

Młode i stare frelki
z Piekar Śląskich, zdjęcie z 1997 roku

Dziołszki z Goczałkowic
Zdroju, zdjęcie z 1998 roku
|
Fragmenty książki
"Śląsk, takie miejsce na ziemi":
W babcinej jakli
do Europy!
Któż z nas nie przeżył
choć raz domowej awantury, kiedy mieliśmy z rodzicami odmienne zdanie
na temat sposobu ubierania się czy czesania. Tak było zawsze. Górny Śląsk
przeżył taką awanturę na początku XX wieku.
Poczosać sie jak
noleży!
Górnoślązaczki czesały dawniej swe długie włosy "na gładko", splatając
je w warkocz, który zwijały na czubku głowy w płaski kok, nazywany "dudlikiem"
lub "neclikiem". Z miast szła jednak moda na inne fryzury. "Kiedyś spięłam
sobie włosy inaczej, na roladę - wspomina swoją młodość pani Helena z
Przyszowic. Ale moja babcia nie mogła na to patrzeć. Chwyciła mnie i uczesała
"po starymu", tłumacząc, że Ponboczek na krzyżu całą głowę miał w koronie
cierniowej, więc ludziom nie wypada "stroić się na głowie". Oczywiście
dzisiaj inaczej ludzie patrzą na te sprawy, ale podziwu godna jest wiara
tej babci, która ucząc skromności, swoje pomysły wychowawcze czerpała
wprost z głębokiej religijności.
W jakli...
Już w połowie XIX wieku przestawał powoli obowiązywać barwny śląski strój,
jaki widzimy jeszcze dzisiaj w zespołach folklorystycznych. Większość
mężczyzn ubierała się wtedy w zwykłe spodnie, marynarkę zwaną "kabotem"
i kapelusz. Nie odbiegali więc od sposobów ubierania się mężczyzn w całej
zachodniej Europie. Kobiety natomiast zachowały w swym ubiorze pozostałości
dawnego stroju ludowego, chłopskiego. Większość kobiet ubierała się więc
po "chłopsku", czyli - mówiąc w dużym uproszczeniu - w ciemną "kieckę"
z kolorową "zopaską" i w "jaklę". Gdy było chłodno zarzucano na siebie
"plyjd" i zakładano na głowę chustkę. W latach 30. naszego wieku coraz
więcej dziewczyn buntowało się przeciwko chodzeniu "po chłopsku" i zmieniało
strój na "pański", czyli na zgodny z aktualną modą. Mimo tego buntu, żyją
jeszcze starsze kobiety, które pozostały wierne temu "starymu łobleczyniu".
... do Europy!
Wiele regionów Europy, podobnie jak na Śląsku, zachowało swoje regionalne
stroje. Jest jednak poważna różnica. O ile w Bawarii, Górnej Austrii,
Prowansji czy Toskanii młodzi ludzie chętnie w niedziele i święta ubierają
się "regionalnie" na ludowo, o tyle na Śląsku młodym (za wyjątkiem zespołów
ludowych) jeszcze "wstyd chodzić po chłopsku". Ale do tego dojdziemy....
Potrzeba czasu, jaki straciliśmy "klepiąc w zacofaniu socjalistyczną biedę".
Niewątpliwie nadejdzie taki czas, że dziewczyny i kobiety będą kupowały
drogie "jakle" stylizowane na "strój śląski". I będzie normalnie, jak
w Europie...
|
Śląscy górale
Do najstarszych miejscowości
Beskidu Śląskiego należy Ustroń, który wzmiankowany jest już w 1308 roku.
Osadnictwo na terenach górzystych Beskidu Śląskiego rozpoczęło się jednak
dopiero w XVI wieku. Wtedy pojawili się tam wędrowni pasterze ze stadami
owiec i kóz. Stopniowo zajmowali oni górskie łąki. Powstały osady w Istebnej,
Koniakowie i Jaworzynce. Pasterze ci, nazywani "wałachami", wytworzyli
z czasem odrębną kulturę. Z dala od miast, na trudno dostępnych zboczach
gór, wytworzył się typ górala Beskidu Śląskiego, z odrębną gwarą, strojem
i kulturą muzyczną. Należy podkreślić, że tworzące się górskie osady podlegały
władzy książąt cieszyńskich, którzy stopniowo ograniczali wolność górali
poprzez nakładanie na nich takich samych ciężarów pańszczyźnianych jak
na "siedloków", czyli gospodarzy w dolinach. Polityka ta doprowadziła
wkrótce górali do granic ubóstwa, rozpaczy, pijaństwa. W bezsilności i
w poczuciu głębokiej niesprawiedliwości zrodziło się "zbójowanie". Najbardziej
znanymi rozbójnikami beskidzkimi byli: Marek Wojciura, Jura Fiedor Proćpak,
Jan Kulik, Jan Gonioła, Maciej Hajdys i najsławniejszy Andrzej Szebesta,
zwany Ondraszkiem.
Górale śląscy, będąc pod rządami protestanckich książąt cieszyńskich,
przyjęli w połowie XVI wieku wyznanie ewangelicko-augsburskie. Można by
zadać pytanie, czy charakterystyczna kultura beskidzkich górali przetrwałaby
do dnia dzisiejszego, gdyby już na zawsze pozostali oni protestantami
i przyjęli typ kultury miejskiej? (W protestanckich Niemczech kultury
góralskiej szukać na próżno, w odróżnieniu od katolickiej Francji czy
Austrii!) Na początku XVIII wieku nasi górale przeszli jednak na katolicyzm.
Stało się to za sprawą jednego człowieka, jezuickiego księdza Leopolda
Tempesa. Wiosną 1716 roku przybył on do Istebnej, zamieszkał w namiocie
i rozpoczął wielką akcję misyjną. Działalność swą zakończył wzniesieniem
drewnianego kościoła katolickiego. Podobne zasługi miał ks. Tempes w innych
beskidzkich osadach: w Koniakowie, Jaworzynce i w Wiśle. Górale w Beskidzie
Śląskim do dzisiaj w przytłaczającej większości są katolikami i bardzo
silnie identyfikują się ze swą lokalną kulturą. By się o tym przekonać
najlepiej przyjechać np. na Mszę św. odpustową do Koniakowa, w niedzielę
po 24 sierpnia.

Górale z Koniakowa,
zdjęcia z sierpnia 1997 roku
|