|
|
![]() |
![]() |
![]() |
||||
![]() |
![]() |
![]() |
|||||
|
Promocja! Zamawiając trzy książki w dowolnej kombinacji otrzymasz za darmo film o Śląsku, DVD 60 minut! |
|||||||
|
Fragmenty książki "Rybnik, nasze gniazdo", która okazała się najlepiej sprzedająca się książką w dziejach Rybnika. Tylko w latach 1997-1999 sprzedano jej 10 tysięcy egzemplarzy. Kaplica i kościół dla Antoniczka Mówi się, że kult
św. Antoniego Padeweskiego jest w Rybniku "pradawny". Przypuszcza się,
że sięga on już połowy XIII wieku i należy go wiązać ze sprowadzeniem
do pobliskiego Wodzisławia Śląskiego zakonu franciszkanów, którzy szerzyli
w całej okolicy kult swego świętego, z czasem powszechnie uznanego za
patrona Rybnika i całej Ziemi Rybnickiej. |
Kiedy ochrzczono Rybnik Pradzieje Rybnika i okolic są nam znane bardzo słabo. W oparciu o badania archeologiczne możemy jedynie stwierdzić, że nasze ziemie mogli zamieszkiwać ludzie już przed 25-tysiącami lat. Badania historyczne dowiodły też, że tereny dzisiejszego Rybnika leżały w granicach jednego ze śląskich plemion o nazwie "Gołęszyce". Potwierdza to "Geograf bawarski" około 890 roku n.e. Wymieniając plemiona słowiańskie pisał po łacinie: "Golensizi, civitates V." (Gołęszyce mają pięć miast). Rybnik w tych czasach mógł być zaledwie małą osadą i w żadnym wypadku nie należy go szukać w tej piątce gołęszyckich miast. Można jednak przyjąć hipotezę, że początki tworzenia się rybnickiej osady przypadają najpóźniej na IX wiek. Świadczy o tym stare podanie, zapisane w "Krótkim zarysie historii miasta Rybnika", wydanym w Rybniku w 1922 roku. Przy okazji opisu kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny czytamy: "/.../ zbudowany prawdopodobnie /.../ na miejscu pogańskiej kontyny (świątyni), zamienionej podług tradycji na świątynię chrześcijańską przez pierwszego w tych stronach misjonarza Osława, ucznia św. Metodego." To rybnickie podanie o "misji metodiańskiej" zgadza się z informacjami o chrystianizacji Śląska przez Państwo Wielkomorawskie w czasach świętych misjonarzy Cyryla (zm. 869 r.) i Metodego (zm. 885 r.). W drugiej połowie IX wieku to potężne państwo obejmowało oprócz Śląska także plemiona Wiślan (ziemie od Krakowa do Sandomierza). Na swych południowych zdobyczach Wielkomorawianie krzewili chrześcijaństwo także przy pomocy siły. Potwierdza to dawny "Żywot św. Metodego": "Bardzo potężny książę siedzący na Wislich (plemiona Wiślan) urągał chrześcijanom i krzywdy im czynił. Przesłał mu więc (Metody) słowa: Byłoby dobrze synu gdybyś się ochrzcił dobrowolnie na swojej ziemi, bo inaczej będziesz w niewolę wzięty i zmuszony przyjąć chrzest na cudzej ziemi /.../ Tak się też stało." Źródło to potwierdza, że tereny dzisiejszej południowej Polski, w tym również Rybnik, przyjęły chrzest z Południa, z Wielkich Moraw. Musiało to nastąpić przed 906 rokiem, gdyż wtedy Państwo Wielkomorawskie przestało istnieć. W oparciu o XII-wieczne opisy chrztu Pomorza Zachodniego, możemy sobie odtworzyć przypuszczalny przebieg "Chrztu Rybnika". Mogło to być około 900 roku. Do osady przyjechało kilka bądź najwyżej kilkanaście osób. Rybnicką misją miał według tradycji kierować mnich Osław, uczeń św. Metodego. Do pomocy mógł mieć jednego bądź dwóch braci zakonnych, paru zbrojnych oraz kilka osób do posługiwania. Mnisi i zbrojni jechali konno, zaś służba siedziała na wozie, na którym znajdował się potrzebny do misji sprzęt. Po przybyciu misjonarze udawali się na miejsce lokalnego kultu pogańskiego. W Rybniku miało to być na górce, u zbiegu ulic Gliwickiej i Cegielnianej. Legenda mówi, że stała tam kiedyś "pogańska kontyna". Wydaje się jednak mało prawdopodobne, aby w tak małej rybnickiej osadzie była pogańska świątynia. Prawdopodobnie rosły tam stare "święte drzewa", obok których mógł być wielki kamień bądź posąg jakiegoś słowiańskiego bóstwa np. Świętowita, pod którym nasi przodkowie składali duchom ofiary w postaci miodu, mleka, jajek, ryb czy mięsa. Misjonarze udawali się właśnie na takie miejsce kultu, zaś ciekawi prarybniczanie zbiegali się z okolicznych chat, by posłuchać nieznanych przybyszów. Na początku misjonarz, bądź któryś ze zbrojnych, informował zebranych, że przyjęcie nowej wiary jest zgodne z wolą ich księcia. Następnie tłumaczył, że bóstwa w które dotąd wierzyli są złymi duchami, diabłami i dawał rozkaz służbie, by toporami niszczyła pogańskie ołtarze, posągi i święte drzewa. Zatrwożeni słuchacze nie doczekawszy się zemsty swoich bóstw wnioskowali wtedy najczęściej, że nowy Bóg jest silniejszy i lepszy. W ten sposób tworzył się odpowiedni nastrój do nauczania, które trwało przynajmniej tydzień. Po tym czasie wszyscy przyjmowali chrzest. Na wszelki wypadek misjonarze mieli na wozach wielkie misy, które wkopywano w ziemię i napełniano wodą. W Rybniku jednak nie były one potrzebne, gdyż chrzczenie mogło odbyć się w jednym z wielu stawów lub w rzece Nacynie. Wszystkie uroczystości sprawowano wtedy zgodnie z obrządkiem metodiańskim w języku słowiańskim. Następnego dnia misjonarze odjeżdżali, zostawiając na dawnym pogańskim miejscu wielki drewniany krzyż. Z czasem na takich miejscach pierwszych misji budowano kaplice bądź kościoły parafialne. Niestety nie wiemy, jak głęboko po tej pierwszej misji chrześcijaństwo zakorzeniło się w Rybniku. Być może osada po 966 roku, "za polskich czasów", była ponownie chrzczona i to już w obrządku łacińskim. Ale jeżeli nawet była druga misja, to odbywała się ona na tej samej górce, na której powstał później pierwszy rybnicki kościół. Miejsce to nazwano z czasem "górką kościelną" bądź 'Górą Cerekwicką" ("cerkiew" znaczy "kościół"). |
|
![]() |
||